SG od rana zdobi notka znanego blokera (od blokowania komentujących, nie mylić z blogerem), samozwańczego eksperta od ekonomii i jednej z głównych tub propagandowych Partii Miłości na Saloonie (w tej ostatniej dziedzinie o palmę pierwszeństwa może konkurować chyba tylko z Podwawelską). To, że notka wisi na SG nie jest niczym niezwykłym, bo wszystkie drewniane teksty rzeczonego blokera tam trafiają (czyżby wujek któregoś z adminów?). Niezwykła jest za to naiwność (oględnie mówiąc) argumentów zawartych tamże.

Nasz ekonomista-amator rzecze, iż będzie w Polszcze dobrobyt, bo tak wróżą nam finansowe eksperty z samego Goldman Sachsa z samiusieńkiej Hameryki! No, skoro światowe ludzie nam tak mówią - a dodajmy, że GS zatrudnia takich ekonomicznych tuzów jak sam Atrakcyjny Kazimierz z Gorzowa, mąż Isabel - to nic ino zapiać radosne „Hosanna” ku czci naszego Premiera, od czasu do czasu rzucając kątem oko na dwór (jak ktoś z Galicji to „na pole”), czy już leci nam ta obiecana manna z nieba. Sądząc po entuzjastycznych komentarzach na omawianym blogu spora część wyznawców Partii Miłości takoż uczyniła (swoją drogą polemicznych wpisów jest niewiele, widać wataha nieprawomyślnych komentatorów została już dorżnięta na owym blogu).

Niestety, są dobre ludzie i ludzie złe, jakoż i piszący te słowa. Takie to zamiast sikać po nogawkach z radości, że nas za Wielką Wodą chwalą, będą wypominać, że onegdaj GS już pompował statystyki pewnemu południowoeuropejskiemu krajowi, który baaardzo chciał wejść do strefy euro, bo tak modnie i wygodnie. Cała operacja skończyła się sukcesem – dla GS, rzecz jasna, który zarobił na wszystkim kupę szmalcu. Zresztą, lista ciekawych geszeftów GS jest dłuższa, wystarczy zerknąć choćby na artykuł w anglojęzycznej wikipedii (i chyba każdej innojęzycznej, krom naszej bronkopedii).

Oczywiście takie drobiazgi akolitom Partii Miłości nie przeszkadzają w świętowaniu wróżonego 2% wzrostu gospodarczego. Co więcej – obrywa się „nieszczęsnym a rozgorączkowanym czarnowidzom”, co to nie chcą dać wiary, że Polska pod tym rządem jest skazana na sukces. Cóż – jak byłem małą dziewczynką, w okresie jesienno-zimowym rodzice zawsze mnie straszyli, że jak nie będę się ciepło ubierał, to się zaziębię (a i teraz tak mówią, gdy zawitam do domu na Boże Narodzenie). Naiwnie myślałem, że oni tak z (czasem przesadnej) troski o mnie, a to po prostu przejaw zawistnego pisioryzmu.