Miałem o tym napisać dawno, wreszcie się zebrałem, właściwie piszę bardziej dla spokoju sumienia, niż z wiary, że to coś zmieni. Miało być dowcipnie i elokwentnie, ale że czasu brak na dużo ważniejsze sprawy niż S24 będzie krótko i rzeczowo.

Nurtuje mnie pytanie: dlaczego pisowcy tak kochają karmić trolle? Dlaczego najwięcej wejść i komentów na S24 mają nie notki ważne i mądre, ale te pisane w onetowym stylu? Prym wiedzie tu wariatuńcia z Krakowa (za wymienianie z nazwiska będę banował, nie zwiększać jej liczby wejść w guglu), swego czasu pisowcy masowo rzucili się na efemeryczny posła Świńskiego Ryja (pisany zapewnie nie przez niego, lecz przez jakiegoś asystenta - jw. o wymienianiu tego męta z nazwiska). Od czasu do czasu na S24 wpadnie jakiś pryszcz z onetu, deklarować swoje uwielbienie dla Słońca Peru i od razu zostaje dowartościowany żywym zainteresowaniem pisowców.

Dziś przynależność do grona ludzi, którym się popiórkowało we łbach potwierdził niestety swoim wpisem Michał Wiśniewski, bloger którego wpisy lubiłem czytać, nawet jeśli często sie nie zgadzałem - cóż, widać zawód miłosny do Tuska i gorący afekt do  kobiety w średnim wieku (coś jak Sawicka  & agent Tomek a rebours) pomieszały mu w głowie. I ten jego nikczemny wpis już ma kupę komentarzy i jest w aktywnych dyskusjach.

A potem się dziwicie, dlaczego admin nie reaguje, czemu takie coś wisi na SG etc. Drogie dzieci, a co lepiej zwiększy KLIKALNOŚĆ S24 jak nie wypuszczenie takiego smroda, do którego zlatujecie się jak nie powiem jaki owad do jakiego przysmaku? Szczególnym kretyństwem są wpisy typu "Nawet nie chcę się komentować" albo"Dlaczego takie coś może wisieć na SG"? Właśnie dlatego.

Piszę to bom smutny i sam pełen winy, też ongiś wdawałem się w pyskówki z blogerami marnej reputacji. Ale ja się nauczyłem na błędach. Czego i państwu życzę. Aha, tytuł to prowokacja, właśnie żeby was tu zwabić.

 

P.S. Aha, tak naprawdę wyglądało męczeństwo świętej Joanny:

http://www.tvn24.pl/0,1685679,0,1,odslonieto,wiadomosc.html

A tak wg GWna:

"Na uroczystości pojawiła się także Joanna Kluzik-Rostkowska. - Po co ona tutaj! - padały okrzyki z tłumu. Kilkadziesiąt osób zaczęło buczeć, słuchać było też gwizdy."

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8798217,Zwolennicy.html

i MW:

"Juz napisalem to w jakims komentarzu o tym kiedys - kojarzy mi sie z tym tylko dzicz ktora widzialem na palestynskich ulicach, kiedy po smierci lokalnego dowodcy dziki, oblakany tlum zaczal wyszarpywac kawalki jego ciala, smarujac sie krwia i resztkami swojego lidera. Wygladalo to jak jakas makabra sprzed tysiecy lat."

Było pojedyncze buczenie po przedstawieniu Kowala, było słychać pomruk po wymienieniu JKR - jak każda z kilkudziesięciu osób mruknęła, nic dziwnego.Może i niezbyt ładnie, ale do rozrywania ciała trochę brakuje.

Nie wiem jak blisko znali się ś. p. Zbigniew Wassermann i JKR, ale widząc jak tuli się do mikrofonów i te uśmieszki do kamery, ciężko nie pomyśleć, że przyjechała się lansować.